Ubezpieczenia zdrowotne
Państwowe ubezpieczenia zdrowotne są wielkim problemem naszej gospodarki. Niestety nic nie wskazuje na to, byśmy mieli możliwość zaprzestania ich płacenia. Co więcej, przymusowe ubezpieczenia zdrowotne mają być wprowadzone nawet w USA.
W naszym kraju, zamiast starać się wychodzić z tego niewydolnego systemu zdrowotnego, niektórzy populiści – i to niestety także na prawicy – proponują jeszcze podniesienie już i tak horrendalnie wysokiej składki zdrowotnej. Tymczasem system zdrowotny w naszym kraju jest tak niewydolny, że nawet ubezpieczenia zdrowotne o stawce dwukrotnie większej niewiele by tutaj dały. Biurokracja zżera bowiem niemal 100% wpłacanych przez nas pieniędzy. Dość powiedzieć, że z wpłacanych przez każdego etatowego pracownika (biorąc pod uwagę najniższą stawkę ubezpieczenia) 200 zł z hakiem, tylko 6 zł (słownie sześć złotych) trafia do lekarza rodzinnego. Całą resztę zabiera po drodze potężna machina biurokratyczna.
Naprawdę trudno mi zrozumieć, dlaczego niektórzy wolą płacić te tak wielkie pieniądze przez całe życie i nie chcą się zgodzić na sytuację, że płaciliby mniej, a usługi byłyby za to na nieporównywalnie wyższym poziomie. Wystarczyłoby uwolnić opiekę zdrowotną od tej biurokratycznej machiny. A nawet planowana obecnie komercjalizacja sprawiłaby, że system stałby się bardziej wydolny. Ale niestety – jak mówiłem – populiści z prawej i lewej strony, robią wszystko, by do tego nie dopuścić. A 95% społeczeństwa jest po ich stronie.
Tymczasem wydolność ubezpieczeń zdrowotnych prywatnych widać gołym okiem. Nawet dziś, Ci którzy zamiast do państwowej kasy, dzięki temu że są zatrudnieni na umowę o dzieło ubezpieczają się w prywatnej służbie zdrowia są bardzo zadowoleni. Płacą niecałe 100 zł, a usługi medyczne w placówkach prywatnych, jak doskonale wiemy, stoją na o wiele wyższym poziomie. Człowiek jest w nich traktowany bardziej po ludzku.